Pajączki – wina żeńskich hormonów?
„Teleangiektazje” to słowo, które zna bardzo wiele kobiet i niewielu mężczyzn. Rozszerzone naczynka, potocznie zwane pajączkami naczyniowymi, znacznie częściej nękają płeć piękną. Powodem są żeńskie hormony, które wpływają na budowę naczyń krwionośnych, osłabiając ich strukturę. Z czerwonymi przecinkami na skórze trzeba walczyć, bo od nich zaczynają się poważniejsze problemy.

Pękające Naczynka - sposoby by się ich pozbyćDłuższe spódnice, kryjące rajstopy, w końcu samoopalacz, a nawet podkład – wzrok napotkanych osób możesz oszukać na wiele sposobów, ale swojego zdrowia nie okłamiesz. Wiele kobiet traktuje pajączki, czyli trwale rozszerzone naczynia włosowate, wyłącznie jako problem kosmetyczny, ale teleangiektazje to przede wszystkim pierwsze stadium niewydolności żylnej i znak, że najwyższa pora zadbać o swój układ żylny. 

Pajączki różnią się między sobą lokalizacją i wyglądem. Przykładowo na twarzy najczęściej przyjmują postać splotu tworzącego nieestetyczny rumień lub naczyniaka gwiaździstego przypominającego czerwony punkcik z rozgałęzieniami. Z kolei na nogach występują jako rozszerzenia żylakowe o zabarwieniu sinym lub nawet sinogranatowym. Tak zwane wenektazje, czyli pajączki kończyn dolnych, najczęściej pojawiają się na udach, pod kolanami i w okolicach kostek.

Pajączki wolą kobiety

Na pierwszy rzut oka, układ żylny kobiet i mężczyzn wygląda tak samo i składa się z żył, które odprowadzają krew z naczyń włosowatych do przedsionka serca. Różnica jednak tkwi w budowie naczyń, które u kobiet mają znacznie delikatniejszą strukturę, przez co są podatne na rozciąganie. Winne tej skłonności są hormony żeńskie. Z tego  powodu na „plagę” popękanych naczynek narażone są szczególnie kobiety, których równowaga hormonalna została zachwiana przykładowo podczas ciąży lub menopauzy.

Powszechnie, za główną przyczynę powstawania pajączków naczyniowych, uważa się gwałtowne zmiany temperatury, ale to zaledwie jeden z długiej listy czynników. Pajączki mogą być również konsekwencją otyłości, długotrwałej terapii sterydami, spożywania gorących i ostrych potraw, picia alkoholu, palenia papierosów, używania peelingów ścierających i wielu innych zachowań. Na długiej liście powodów, dla których niektórzy mają pajączki, a inni nie, znajdziemy także stosowanie doustnej antykoncepcji lub HTZ, czyli hormonalnej terapii zastępczej.

Albo pigułka, albo ładna skóra

Głównym składnikiem doustnych preparatów antykoncepcyjnych oraz hormonalnej terapii zastępczej są pochodne hormonów żeńskich – progesteronu i estrogenu. Składniki te osłabiają sprężystość ścian naczyń żylnych, przez co są one bardziej podatne na rozszerzanie. W przypadku terapii hormonalnej,  lista możliwych działań niepożądanych jest dosyć długa. Znaleźć na niej można m.in. zaburzenia naczyniowe w postaci obrzęków a nawet zakrzepicę żył głębokich, zatorowość płucną i inne zatory. Takie powikłania stanowią istotne przeciwwskazanie do leczenia teleangiektazji przykładowo za pomocą skleroterapii czy zabiegu laserem. Dlatego zanim weźmiemy do ust pierwszą tabletkę antykoncepcyjną lub zdecydujemy się na hormonalną terapię zastępczą, omówmy z lekarzem możliwe konsekwencje.
Ryzyko rozwoju żylnych powikłań zakrzepowo-zatorowych zwiększa się w przypadku osób otyłych, chorych na cukrzycę czy nadciśnienie oraz wtedy, kiedy skazani jesteśmy na długotrwałe unieruchomienie na przykład z powodu poważnego zabiegu operacyjnego. W przypadku takich pacjentów, lekarz przepisujący preparat hormonalny powinien zalecić konsultację z flebologiem, czyli specjalistą oceniającym stan naczyń krwionośnych.

Rajstopy, szpilki i pajączki
Na nieestetyczne pajączki skazuje nas nie tylko nasza fizjologia, ale także tryb życia. Wiele kobiet, zwłaszcza pracujących, większość dnia spędza na siedząco lub stojąco, przyczyniając się w ten sposób do postępowania niewydolności żylnej w kończynach dolnych. Nieraz do tego dochodzi noszenie obuwia, które już na pierwszy rzut oka wygląda jak czyste szaleństwo. 12-centymetrowe szpilki być może teraz poprawią naszą prezencję i dodadzą elegancji, ale w przyszłości zapłacimy za to wysoką cenę. Brak ruchu i niewygodne buty utrudniają pracę mięśni nóg, a tym samym pompowanie krwi w kierunku serca.

Jak sprawić, by nogi były piękne i zdrowe? To kwestia przyzwyczajeń. Te złe, jak częste zakładanie nogi na nogę, czy długotrwałe przebywanie w jednej pozycji, powinny zostać zastąpione przez stopniowe wprowadzanie ruchu. Nawet jeśli przez cały dzień jesteśmy uziemione przy biurku, od czasu do czasu, powinnyśmy wstać i przejść się po pomieszczeniu, a w czasie wolnym od pracy wreszcie zmobilizować się do uprawiania jakiegoś sportu. Kiedy mamy okazję poleniuchować, warto odpoczywać z nogami w górze – to coś, co układ żylny lubi najbardziej. Wystarczy oprzeć nogi o wysoki mebel lub ścianę tak, aby umożliwić swobodny przepływ krwi w kierunku serca.

Teleangiektazje u kobiet występują statystycznie kilka razy częściej i dokuczają paniom w każdym wieku. Pajączki zdarzają się nawet nastolatkom, które chociaż są w najlepszym wieku do noszenia szortów i minispódniczek, często rezygnują z tego przywileju, wstydząc się nóg pokrytych wenektazjami, czyli pajączkami kończyn dolnych. Z biegiem lat jest coraz gorzej – im jesteśmy starsze, tym więcej rozszerzonych naczynek dostrzegamy i wielkimi krokami zbliżamy się do kolejnego stadium niewydolności żylnej: żylaków.

Na żylaki jesteśmy narażeni zwłaszcza jeśli po swoich rodzicach lub dziadkach odziedziczyliśmy wrodzoną słabość żył lub zastawek żylnych. Te ostatnie są szczególnie ważne dla pracy układu żylnego, ponieważ umożliwiają krążenie krwi w kierunku przeciwnym do siły ciążenia, zapobiegając w ten sposób cofaniu się i zaleganiu krwi w naczyniach. Gromadząc się w naczyniach, krew naciska na ich ściany powodując ich rozszerzenie. Tak powstają stany zapalne i rozwija się przewlekła niewydolność żył. Teleangiektazje mogą być jej zwiastunem, ale nie muszą. Wiele zależy od tego, jak zareagujemy na szpecące pajączki i czy zmienimy nasze przyzwyczajenia.