Pop In - nauczanie języka z innej perspektywy
Nauka języka nie musi być trudnaAby zmienić utarty model nauczania języka angielskiego, pani Anna Bejm... otworzyła własną szkołę językową. O jej początkach, metodach nauki oraz atmosferze szkoły Pop In dowiemy się czytając poniższy artykuł.
Ze wspomnień wiecznie początkującego uczestnika kursów języka angielskiego
Kto się nigdy nie uczył języka angielskiego? Chyba nie ma takiej osoby. Kto się nauczył tak, by używać go swobodnie? No cóż, niewiele więcej osób...

Jadąc w stronę Wysokiej , do siedziby POP IN, myślę o swoich i nie tylko swoich doświadczeniach w nauce angielskiego. Szkoła Językowa znajduję się przy Wrocławskim Torze Wyścigów Konnych, a ja po kilku kursach językowych owszem, znam doskonale wszystkie formy czasownika „ ride”, ale nie sądzę żeby to akurat było najistotniejsze w opisywaniu tej niewątpliwej wrocławskiej atrakcji...
No bo, czy jakiegokolwiek domniemanego obcokrajowca interesuje użycie czasu prostego, ciągłego, itp. Czy raczej opowieść o gonitwach, stawkach i wygranych. Ech, jak pomyślę o tych wszystkich godzinach spędzonych nad ćwiczeniami gramatycznymi...
Czy można uczyć się języka pomijając mozolne odrabianie ćwiczeń gramatycznych? Pani Bejm twierdzi że tak.
Zapytałam właścicielkę Szkoły Językowej Pop In, Annę Bejm, co sądzi o takim standardowym modelu nauczania angielskiego, no i powiało historią. Pani Anna wyjaśniła, że w Polsce wciąż najbardziej popularna jest metoda gramatyczno- tłumaczeniowa (tak, tak, właśnie ta, którą uczono kiedyś łaciny; czyż to nie odkrywcze?), która największy nacisk kładzie na poprawność gramatyczną i umiejętność tłumaczenia tekstów pisanych. Ten sposób nauki ma swoje zalety, ale zupełnie nie sprawdza się w zwyczajnych sytuacjach życiowych.
No bo przypuśćmy, że jesteśmy gdzieś za granicą i widzimy, że ktoś obcy oddala się z naszym pozostawionym na chwilę bez dozoru bagażem,a my zastanawiamy się, czy lepiej będzie krzyczeć : łap czy łapaj złodzieja...
Ale sytuacje nie muszą być aż tak drastyczne, wystarczy że w hotelowym pokoju zepsuje się klimatyzacja, a turysta, który w swoim zawodowym CV ma wpisany język angielski na poziomie średniozaawansowanym, przechodzi na język migowy, dopełniając go efektami dźwiękowymi typu: „eee…, yyy…, hmmm… you know…”.
Czy można uniknąć takich sytuacji? Czy można uczyć się języka pomijając mozolne odrabianie ćwiczeń gramatycznych? Pani Bejm twierdzi że tak. Mówi, że po wielu latach udzielania korepetycji opracowała własne podejście do nauczania, które było na tyle skuteczne, że ilość chętnych przekroczyła możliwości lokalowe jej prywatnego mieszkania.
I tak zapadła decyzja o otworzeniu szkoły. Już na samym początku bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie liczebność grup. Pani Anna tak organizuje spotkania, aby nikt nie został pominięty i każdy miał szansę rozwiać swoje wątpliwości wypływające podczas zajęć. Co to oznacza? To, że właścicielka centrum językowego POP IN nie tworzy drużyny piłkarskiej z 11 graczy i może jeszcze ławki rezerwowych, ale prowadzi lekcje w małych, kilkuosobowych grupach lub indywidualnie, a nie tak jak większość szkół językowych.
Nie wszystko można „make” (zrobić), czasami trzeba „do” (też zrobić), a nawet „take”.
Zajęcia kursowe prowadzone są na zasadach konwersacji, ponieważ głównym celem jest osiągnięcie dużej swobody mówienia, nawet gdyby miało to być kosztem 100% poprawności gramatycznej. Nie oznacza to jednak, że każdy błąd ujdzie nam płazem - zaznacza lektorka. Błąd, który w poważnym stopniu zaburza komunikację, czyli zmienia sens naszej wypowiedzi, jest korygowany z odpowiednim wyjaśnieniem. Bo nie wystarczy znać 5000 słówek i 3 czasy, trzeba też umieć użyć ich w kontekście.
Nie wszystko można „make” (zrobić), czasami trzeba „do” (też zrobić), a nawet „take” (np. Take a Picture – zrobić zdjęcie). Jeśli będziemy bezmyślnie układać nasz wywód zamiast powiedzieć „I believe you”, (ja ci wierzę) powiemy „I Tower to you”, czyli „ja tobie wieżę…”, a ty mi konia i możemy iść razem pograć w szachy…
Tak, takich historii jest bardzo dużo, ale odpowiedni sposób podania informacji sprawia, że nie tylko wiemy czego mamy nie używać, ale też dlaczego tego nie robić.
Niestety, muszę rozczarować maturzystów i osoby przygotowujące się do innych egzaminów, Was gramatyka nie ominie! Szkoła Pop In z ulicy Brzozowej w Wysokiej przygotowuje do FCE, CAE, CPE i tu pani Anna podkreśla od razu, nie ma żadnej taryfy ulgowej – mnóstwo ćwiczeń i powtórek, oraz zadania domowe. Egzaminy Cambridge sprawdzają znajomość języka w pięciu aspektach i żeby im sprostać trzeba włożyć dużo pracy pod okiem doświadczonego lektora. Ale taka praca nie musi być „katorgą”, śmieje się właścicielka Pop In. Pani Anna prowadzi swoje zajęcia w języku angielskim.
Ale spokojnie, nawet jeśli uważacie, że nie jesteście w stanie zrozumieć „Good Morning” („dzień dobry”), wszystko zostanie jeszcze raz wyjaśnione w języku polskim. Jeśli chcemy zrobić progres w rozwoju naszych zdolności językowych, musimy porzucić schemat „false beginner” (czyli zaczynania ciągle tego samego na każdym etapie edukacji szkolnej) i właśnie to właścicielka centrum stawia sobie za cel.
Jeszcze mało przekonujące? Myślę, że najlepszym sposobem sprawdzenia jakości i sposobu prowadzenia zajęć jest odwiedzenie szkoły POP IN na ulicy Brzozowej. Pani Bejm zapewnia, że będzie miło i ciekawie, i na pewno będzie można liczyć na angielską herbatkę lub kawę niemalże jak w amerykańskim Starbucksie.